logo vivaoliva

projekt realizowany przez
Fundację Wspólnota Gdańska

logo wspólnota gdańska

Skarby Oliwian

skarby oliwian

Wesprzyj nas 1,5%

Jesteśmy Organizacją Pożytku Publicznego. Wesprzyj kulturę i sztukę przekazując 1,5% podatku:
KRS 0000286430

Podsumowanie roku 2023 - kliknij tutaj, aby zobaczyć

Podsumowanie roku 2022 - kliknij tutaj, aby zobaczyć

Dokumenty informacyjne

Skarby oliwian


skarby oliwian przeglądaj skarby o projekcie partnerzy kontakt galeria wszystkich skarbów

Piotr Leżyński

Piotr Leżyński

Z wykształcenia jest technikiem elektronikiem i informatykiem, z zamiłowania kolekcjonerem. W Oliwie mieszkał w latach 1977 – 2002. Od 2001 zbiera informacje historyczne dotyczące Oliwy, a od 2005 kolekcjonuje wszystko, co związane jest z tą przestrzenią, dokumenty, przedmioty, wspomnienia. W swoich zbiorach ma około 1500 pocztówek i zdjęć, które obrazują historię, przemiany, doniosłe wydarzenia, życie codzienne, ludzi wybitnych i zupełnie zwyczajnych, a wszystko to łączy jedno – Oliwa. Tą wielką pasję, skrupulatność, zamiłowanie do poszukiwań odzwierciedla strona www.dawnaoliwa.pl , którą Piotr Leżyński tworzy od wielu lat i za jej pośrednictwem pięknie się dzieli swoimi odkryciami, spostrzeżeniami i wiedzą.

Fotografie skarbu/ów:
skarb skarb skarb skarb
Historia skarbu/ów:

P1. P1a

Kiedy jeszcze nie mieszkaliśmy na Karpackiej nasze wizyty w Oliwie nie były częste Tata dużo fotografował na wycieczkach i w domu. Każde dziecko dostało od niego swoje albumy. Te zdjęcia pochodzą z takiej okazjonalnej wycieczki. Potem, kiedy zamieszkaliśmy w Oliwie, wszystko się zmieniło, Park, Pachołek, stały się naszą codziennością. To była przestrzeń mojego dzieciństwa, dorastania i potem rozwijających się zainteresowań, kolekcjonowania wszystkiego, co wiąże się z historią Oliwy. Początkowo zbierałem przedwojenne pocztówki, później już wszystko co związane z Oliwą bez znaczenia z jakiego okresu, medale, proporczyki, faktury, znaczki, mydło z zakładów oliwskich, budynie, opakowania po słodyczach i tak dalej i dalej. Trochę też zebrałem opowieści, wspomnień i zdjęć od ludzi. Na przykład pewna Pani robi od lat album, wkleja zdjęcia i opisuje odręcznie historię rodziny, tworzy tę książkę dla córki. Z tymi zdjęciami w walizce wędrowała całą wojnę. Jest na nich, i w opisach zdarzeń, przedwojenna Oliwa, na przykład dawny budynek Młyna, są wspomnienia o huku spadających hełmów z Katedry w 1945 roku. Ja sam biegałem kiedyś po całej dzielnicy i robiłem zdjęcia. Dwa lata trwało to szaleństwo. Chciałem uchwycić wszystkie znaczące budowle, albo miejsca po już nieistniejących, do opisu. Jakbym miał czas to fotografowałbym dalej każdy budynek, ulica po ulicy. Jednak wielu z przedwojennych mieszkańców Oliwy nie chce opowiadać, wspominać. Pamiętam takiego starego Oliwianina Niemca, jego żona była Polką urodzoną w Kartuzach. Byłem z nim nawet umówiony, ale ostatecznie do spotkania nie doszło. Ten człowiek był jak chomik Jego żona wspominała, że każdy śmietnik odwiedzał i szukał skarbów, wszystko zbierał i archiwizował, książki, bilety, dokumenty. Już jako młody chłopak zaczął skrupulatnie spisywał wszystko godzina po godzinie, jak wojna wybuchła, gdzie jaki wybuch usłyszał, kiedy Niemcy przyjechali i tak dalej. Jego pamiętniki ma Towarzystwo przyjaciół Gdańska, może kiedyś zostaną przetłumaczone i wydane. Dopiero po jego śmierci wnuk zaczął sprzedawać skarby dziadka.

P2. P2a

Pachołek. Nowa wieża stanęła na szczycie Pachołka w 1975. Pierwsze zdjęcie pochodzi z 1977 roku. Deski balustrady są jeszcze świeże i czyste, a już na następnym, zrobionym w 1979 widać jak zostały popisane, podrapane, poznaczone, Te zdjęcia robił Ojciec na pamiątkę. Dużo biegaliśmy po tych pagórkach sami. po szkole, przed szkołą, na zawody. Chodziłem do szkoły nr 23, która znajduje się u podnóża Pachołka, więc tam było najbliżej i najfajniej. Pamiętam też, że w czynie społecznym zbieraliśmy w tym lesie buczynę dla zwierząt z oliwskiego zoo. Dzieciństwo w Oliwie wspominam bardzo miło, czy zimą, czy latem było fajnie i ciekawie. Wszędzie znaczyły się ślady wojny, wiele jeszcze można było odkryć. Pamiętam jak w leju po bombie robiłem sobie bunkier i znalazłem czaszkę. Na bagnach, które ciągnęły się w kierunku zoo sterczała zatopiona armata. Tam też trafiłem na karabin, zardzewiały przeleżał pod moim łóżkiem wiele lat. Kiedy co roku przyjeżdżam do mamy na święta, zawsze z bratem wchodzimy na Pachołek. Taką mamy tradycję.

 

Opracowanie tekstu: Magdalena Majchrzakowska

wróc do góry